Nosal

No tak, rano trza było wstać o 2:00. Potem szkolenie fotograficzne na tatromaniakowym zlocie, a po szkoleniu z powrotem do wyra. Druga pobudka o czwartej po południu… wstaję leniwie, ale na polu nadal aura deszczowa. Wieczorem jednak coś się zaczęło dziać. Front deszczowy prezentował coraz więcej luk i nie było mowy o dalszym spaniu. Plecak…

I w tym wszystkim właśnie o to chodzi

Bezwietrzna noc. Pełnia księżyca i gwiazdy. Było tak jasno, że latarka była zbędna. Śnieg i skitury. O godzinie 1 rano pobudka, o 4 jestem już na Kopie Kondrackiej. Gadanie do siebie i do spotkanej… kozicy o zachwycie. Nie da się tego opisać, trzeba to po prostu doświadczyć! Jak było podczas samotnego, nocnego wyjścia na Czerwone…

O dwóch pewnych zdjęciach

Doświetlone mocną czołówką i zdalnie wyzwalaną lampą błyskową. Dodatkowe rozbłyski uzyskane za pomocą folii aluminiowej, a cienie dzięki wbitym, przed źródłem światła, patykom. Oświetlenie ustawione za obiektem. Zamierzony efekt powstał dopiero po przeszło godzinie. Kilkadziesiąt prób, czekanie na odpowiednią mgłę i trafienie w ten odpowiedni czas. Dodam jeszcze tylko, że są to moje autoportrety, więc…

Z nadzieją na wymarzone warunki

Od kilku lat poluję na pewne warunki do zrobienia zdjęcia krzyża na Giewoncie. Warunki, o których piszę to takie: zachód słońca  grudzień/styczeń, mgła zalegająca poniżej krzyża, ja na Kopie Kondrackiej z teleobiektywem 140-400. Tak mogłoby to wyglądać, ale po cześci było inaczej. W sobotę idę na skiturowy rekonesans na Kasprowy Wierch, zjazd na Kondratową i…

Na zakończenie roku

Ostatni dzień roku. Warunki pogodowe były wyśmienite, zwłaszcza wysoko w górach. Wziąłem zatem narty skiturowe oraz sprzęt fotograficzny i po południu wyruszyłem  na Kopę Kondracką. Sytuacja śniegowa na grani była okropna. W zasadzie 90% pokrywy stanowił lód po którym dosyć słabo się zjeżdża. Powrót z zachodu zapowiadał się zatem dosyć ciężki. Na Kopie spędziłem około…

Po ciemku na Ciemniak

Startujemy na kolejny wschód słońca. Tym razem padło na Ciemniak w masywie Czerwonych Wierchów. Bogdan standardowo przyjechał przed 3 w nocy, a o 3:20 byliśmy już na szlaku w Dolinie Kościeliskiej. Warunki do fotografowania mieliśmy wyśmienite. Delikatny wiatr, brak silnego mrozu, przetarte szlaki, prawie pełny księżyc nad głowami (powyżej górnej granicy lasu można było wyłączyć…