Z nadzieją na wymarzone warunki

Od kilku lat poluję na pewne warunki do zrobienia zdjęcia krzyża na Giewoncie. Warunki, o których piszę to takie: zachód słońca  grudzień/styczeń, mgła zalegająca poniżej krzyża, ja na Kopie Kondrackiej z teleobiektywem 140-400. Tak mogłoby to wyglądać, ale po cześci było inaczej.

W sobotę idę na skiturowy rekonesans na Kasprowy Wierch, zjazd na Kondratową i dalej na Kopę Kondracką w celu założenia sobie śladu. Ślad potrzebny byłby mi do nocnego wyjścia na Czerwone Wierchy na wschód słońca. Oczywiście na rekonesans nie zabrałem aparatu, ponieważ chciałem iść „na lekko”, poza tym i tak miało być zachmurzenie znacznie przekraczające pułap 2000m n.p.m. a fotografowanie mgły to mało motywujące zajęcie. Powyżej „kamienia” w Kondratowej zaczęło się przebijać niebieskie niebo. Jak już dotarłem pod przełęcz, pułap chmur obniżył się… nastały warunki, na które tak długo próbuje trafić. Krzyż tuż nad mgłą oświetlony ostatnimi promieniami słońca wyglądał po prostu magicznie! Zachwyt niestety przetykany był wręcz agresywną złością na samego siebie, że nie zabrałem aparatu z odpowiednim szkłem! Z wielką naiwną nadzieją na powtórzenie się warunków wróciłem na Kopę następnego dnia. Prognozy były optymistyczne, ale zupełnie się nie sprawdziły. Zamiast morza mgieł wiał silny wiatr, a wierzchołek Kopy bardzo często spowijały chmury. Udało się wykonać kilka zdjęć, ale nie takich, jakie sobie zaplanowałem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s